MZ zawarło porozumienie z pielęgniarkami. Do 2021 r. OZZPiP wstrzyma się od protestów?

Włączenie dotychczasowych dodatków do wynagrodzenia zasadniczego, wprowadzenie od stycznia 2019 r. norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych oraz wprowadzenia porady pielęgniarskiej jako świadczenia gwarantowanego, finansowanego przez NFZ – to podstawowe punkty zawartego w poniedziałek późnym wieczorem (9 lipca) porozumienia między pielęgniarkami i ministrem zdrowia.

W ramach porozumienia ustalono włączenie dotychczasowych dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wprowadzenie od stycznia 2019 r. norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Porozumienie dotyczy również wprowadzenia porady pielęgniarskiej jako świadczenia gwarantowanego, finansowanego przez NFZ.

Inne obszary porozumienia to: zagwarantowanie pielęgniarkom od stycznia przyszłego roku 6-dniowego płatnego urlopu szkoleniowego, a także nowelizacja rozporządzenia ws. sposobu przeprowadzania konkursów na stanowiska kierownicze w podmiotach leczniczych i inne działania mające na celu poprawę warunków pracy pielęgniarek i położnych w Polsce.

- Udało się wypracować kompromis pomiędzy oczekiwaniami środowiska a możliwościami Ministerstwa Zdrowia. Negocjacje trwały bardzo długo, bo ok. pół roku, w tym w ciągu ostatnich trzech miesięcy były bardzo intensywne. Nasze poniedziałkowe spotkanie trwało ok. 13 godzin – mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski we wtorek (10 lipca) podczas wspólnej konferencji prasowej z udziałem Zofi Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych i Krystyny Ptok, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

- Chodziło nam o stabilizację sytuacji związanej z dodatkami i doprowadzenie do tego, aby były one zabezpieczone w podstawie wynagrodzenia. Obecnie wprowadzamy stałe rozwiązanie – dodatki po prostu muszą być wypłacane. Porozumienie podpisał również prezes NFZ, a osiągniętą w ten sposób stabilizację gwarantuje rząd – dodał minister.

Koniec z nadużyciami?
Zadowolenia z włączenia dodatków 4 x 400 do podstawy wynagrodzenia nie ukrywała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

- Dotychczas dochodziło w tym zakresie do nieprawidłowości. Pracodawcy pobierali z tzw. zembalowego kolejne kwoty. Tak było np. w niektórych szpitalach na Podkarpaciu. Braki kadrowe zmuszały tam dyrektorów do działań zmierzających do zabezpieczenia dyżurów pielęgniarskich. Pielęgniarki brały nadgodziny, a dyrektorzy, aby te nadgodziny opłacić, odciągali pieniądze z zembalowego. Efekt był taki, że im więcej pracowała pielęgniarka, tym z zembalowego miała mniej – wyjaśniała szefowa OZZPiP.

Zachęcamy do przeczytania całego artykułu: http://www.rynekzdrowia.pl