Pielęgniarki rzeszowskiego szpitala boją się, ze stracą pracę.

Siedemdziesiąt pielęgniarek do zwolnienia i wynagrodzenia pomniejszone o 1200 złotych – takie informacje w ubiegłym tygodniu obiegły Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 przy ul. Lwowskiej w Rzeszowie. Przerażony personel pyta, o co chodzi i domaga się wyjaśnień. Dyrektor Krzysztof Bałata odpowiada, że to plotki i szuka winnych zamieszania.

W piątek rano hol szpitala wypełnił się pracownikami. Najwięcej było zaniepokojonych pielęgniarek, do których dzień wcześniej dotarła informacja, że przelewy mają być pomniejszone o 1200 złotych. To kwota, którą rozporządzeniem zagwarantowało im Ministerstwo Zdrowia.

Zapytany o sprawę dyrektor dementuje plotki.

- Ze strony dyrekcji nigdy nie padło stwierdzenie, że będą wypowiadane umowy o pracę, w których zapisane jest 1200 złotych. Nie poszło także polecenie obniżenia wynagrodzenia o 1200 złotych w wypłacie – wyjaśnia Krzysztof Bałata, dyrektor Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

Dodaje, że ta kwota będzie wypłacana także po 31 marca 2020 roku, czyli w momencie, w którym rozporządzenie ministra zdrowia przestanie obowiązywać.

Pełny artykuł na stronie: https://plus.nowiny24.pl

Ministerstwo Zdrowia o tym, kiedy nie można zostać położną nawet po ukończeniu studiów II stopnia

Nie można uzyskać prawa wykonywania zawodu położnej po studiach II stopnia na tym kierunku, jeśli wcześniej studia I stopnia dana osoba odbywała się na kierunku pielęgniarstwo – wynika z komunikatu Ministerstwa Zdrowia dotyczącego planowanego prowadzenia rekrutacji na studia II stopnia, który przytacza na swoich stronach NIPiP.

Zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej zawody pielęgniarki i położnej są samodzielnymi zawodami medycznymi.

W związku z powyższym nie jest możliwe, aby osoby, które ukończyły studia pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo kształciły się na studiach drugiego stopnia na kierunku położnictwo i po ukończeniu studiów drugiego stopnia na kierunku położnictwo wystąpiły do okręgowej izby pielęgniarek i położnych o wydanie prawa wykonywania zawodu położnej – interpretuje zapisy ustawy Ministerstwo Zdrowia.

Ukończenie studiów drugiego stopnia na kierunku położnictwo przez osoby, które ukończyły studia pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo nie uprawnia tych osób do otrzymania prawa wykonywania zawodu położnej, ponieważ nie ukończyły one pełnego cyklu kształcenia w zawodzie położnej, określonego w ustawie z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej – stwierdza Ministerstwo Zdrowia.

Pełna treść dostępna na stronie Ministerstwa Zdrowia: www.gov.pl

Znamy kandydatów na ministrów: Łukasz Szumowski nadal będzie kierował resortem zdrowia

Łukasz Szumowski nadal będzie kierował Ministerstwem Zdrowia – poinformował podczas piątkowej (8 listopada) konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki, przedstawiając proponowany skład nowego rządu.

Przypomnijmy, że tekę szefa resortu zdrowia prof. Łukasz Szumowski przejął w styczniu 2018 roku – w ramach ówczesnej rekonstrukcji rządu – po Konstantym Radziwille.

Podczas kampanii wyborczej minister Szumowski (uzyskał mandat poselski) zapewniał o kontynuacji i ewolucyjnym wprowadzaniu kolejnych systemowych rozwiązań w opiece zdrowotnej. W trakcie wyborczej konwencji PiS 28 września br. Łukasz Szumowski zapowiadał swoją „piątkę” dla zdrowia:

• „W 2024 wydamy 160 mld zł na zdrowie, czyli dwa razy więcej na zdrowie niż za czasów PO-PSL”
• Utworzymy „Fundusz Modernizacji Szpitali”
• Wprowadzimy „pakiet badań kontrolnych dla każdego Polaka”
• Wdrożymy „koordynowaną opiekę nad seniorami i osobami niesamodzielnymi w każdym powiecie”
• Przeznaczymy „miliard złotych na najnowocześniejsze centrum onkologii w Europie”.

O kandydacie na ministra
Łukasz Szumowski (ur. w 1972 r.) w 1997 r. ukończył studia medyczne. Rok później rozpoczął pracę w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie. W 2002 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych, a w 2010 r. – doktora habilitowanego nauk medycznych.

Od 2011 r. kierował zespołem specjalistycznym nauk o życiu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Od listopada 2016 r. pełnił w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego funkcję podsekretarza stanu. W 2016 r. otrzymał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy tytuł profesora.

W tegorocznych jesiennych wyborach parlamentarnych był liderem listy PiS w płockim okręgu nr 16. Otrzymał 35,798 tys. głosów poparcia (9,66 proc. z 370,561 tys. oddanych ważnych głosów) i uzyskał mandat posła. Komentując ten wynik, zadeklarował z rozmowie z PAP, że jest gotowy kontynuować pracę w rządzie, bo traktuje ją jak swego rodzaju misję.

Po pierwsze ciągłość
Na pytanie Rynku Zdrowia zadane podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w marcu 2019 r. w Katowicach, jaki będzie kluczowy kierunek zmian w ochronie zdrowia w przyszłej kadencji parlamentu (jeśli PiS wygrałoby wybory), minister Szumowski odpowiedział:

- Co jest kluczowe? Oczywiście ciągłość. Ale przede wszystkim ocena efektów leczenia, która wiąże się m.in. z dostępnością. Jeżeli popatrzymy z perspektywy pacjenta, wolałbym mieć jedną operację, ale skuteczną, niż dostęp do kilku – wyjaśniał.

Pełny artykuł na stronie: http://www.rynekzdrowia.pl

Kominy płacowe

- Moją pierwszą reakcją na projekt rozporządzenia, z którego wynika, że w Narodowym Instytucie Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego i Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie wypłaty dyrekcji mogą być od 1 stycznia 2020 r. podniesione o 50 proc., było pytanie, po co go przygotowano. Ale, gdy doczytałem, jakiej ustawy dotyczy, wszystko stało się jasne – komentuje Piotr Warczyński.

Komentarz Piotra Warczyńskiego, byłego wiceministra zdrowia:
- Chodzi o „ustawę kominową”, dotyczącą wynagradzania osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, a ta momentalnie kojarzy mi się z „Tanim państwem”, myślą, ideą, którą niesłusznie wiązana jest z jedną formacją polityczną.

Hasło „Tanie państwo” po raz pierwszy zostało użyte przez SLD w kampanii wyborczej 2001 roku i było reakcją na wzrost wynagrodzeń administracji państwowej. Wtedy pensje w urzędach były powyżej średniej krajowej. Potem sformułowanie to stosowały prawie w każdej kampanii przez wszystkie partie.

Czy regulacja ograniczająca wynagrodzenia w sferze publicznej jest potrzebna? Kiedyś byłem przekonany, że nie, ale zmieniłem zdanie.

To, co działo się w latach dziewięćdziesiątych i na początku XXI wieku z wynagrodzeniami w spółkach skarbu państwa, nie mogło być akceptowalne. Ówczesne wynagrodzenia prezesów spółek publicznych były prawie na poziomie wynagrodzeń prezesów w państwach starej UE i w żaden sposób nie przystawały do wypłat innych zarządzających jednego z najbiedniejszych krajów Europy, jakim była wtedy Polska.

Czy „ustawa kominowa” powinna wyznaczać nieprzekraczalną wysokość wynagrodzeń dla wszystkich? Uważam, że nie, a podobnego zdania są rządzący. Konsekwencją takiego podejścia jest właśnie rozporządzenie, które stało się powodem moich dywagacji.

Powiedzmy sobie wprost, że ci, którzy, kierują szczególnymi, ważnymi z różnych względów podmiotami, mają większą odpowiedzialność i powinni mieć większe kompetencje. Musi powstać system oceny pracy dyrektorów i prezesów, który byłby podstawą do określania wysokości ich wynagrodzenia i brałby pod uwagę takie czynniki, jak kompetencje, doświadczenie i wcześniejsze sukcesy, wyniki finansowe, innowacyjność i wiele, wiele innych.

Wymienione w projekcie rozporządzenia dwa narodowe instytuty z krakowską filią jednego z nich, które w tej formie zaczną istnieć dopiero od 1 stycznia 2020 roku, są drugim i trzecim podmiotem z obszaru ochrony zdrowia, które znajdą się na liście instytucji o szczególnym znaczeniu. Pierwszą było Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia. Regulacja dotycząca CSIOZ przeszła bez echa, jednak teraz może stać się inaczej, bo instytutów mamy trochę więcej i kilka o podobnym znaczeniu, co wyróżnione. Zobaczymy.

Źródło: https://www.termedia.pl/