NRPiP: ustawa dotycząca płac pracowników medycznych wymaga pilnych zmian

Pilnych zmian w ustawie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych domaga się Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Postuluje też zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia i wyraża solidarność z protestującymi lekarzami rezydentami.

W środę (15 października) samorząd pielęgniarek i położnych opublikował przyjęte dzień wcześniej stanowisko w sprawie protestu lekarzy rezydentów.

Zdaniem NRPiP jednym z podstawowych źródeł problemów służby zdrowia w Polsce jest niedofinansowanie. Wskazano, że jest ono przyczyną m.in. problemów z dostępnością do świadczeń i niedoboru lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników medycznych. NRPiP krytycznie ocenia też obowiązującą od sierpnia ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Zdaniem samorządu na mocy tej ustawy pielęgniarki i położne stały się „personelem medycznym gorszej kategorii”.

„Dlatego też samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych postuluje po raz kolejny zwiększenie nakładów finansowych na ochronę zdrowia w Polsce i tym samym solidaryzuje się z głodującymi lekarzami rezydentami. Samorząd upomina się przy tym o zwiększenie wynagrodzeń w służbie zdrowia oraz takie ustalenie ich wysokości, aby wynagrodzenia poszczególnych zawodów medycznych odpowiadały zakresowi ich zadań i odpowiedzialności oraz poziomowi wymaganego wykształcenia i oczekiwanego zaangażowania w procesie leczenia i pielęgnowania pacjentów” – czytamy w stanowisku.

Prezes NRPiP Zofia Małas w rozmowie z PAP wskazała, że pielęgniarki i położne bez tytułu magistra i specjalizacji otrzymają najniższe określone tą ustawą wynagrodzenie i jest ono takie samo, jak wynagrodzenie pracowników medycznych ze średnim wykształceniem (np. asystentów). Zwróciła też uwagę, że w ustawie zabrakło określenia odrębnego poziomu wynagrodzeń dla tych pielęgniarek i położnych, które już mają tytuł magistra, ale nie mają specjalizacji.

Pełny artykuł znajdą Państwo na stronie: www.rynekzdrowia.pl

Radziwiłł: pielęgniarki od trzech lat otrzymują regularne podwyżki

Pielęgniarki od trzech lat dostają podwyżkę, regularnie, co roku większą. Już w tej chwili te podwyżki sięgają 1200 zł miesięcznie w stosunku do 2015 r. – powiedział w środę (18 października) minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

W środę samorząd pielęgniarek i położnych opublikował przyjęte dzień wcześniej stanowisko w sprawie protestu lekarzy rezydentów. Zdaniem NRPiP jednym z podstawowych źródeł problemów służby zdrowia w Polsce jest niedofinansowanie. Wskazano, że jest ono przyczyną m.in. problemów z dostępnością do świadczeń i niedoboru lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników medycznych.

NRPiP krytycznie ocenia też obowiązującą od sierpnia ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Zdaniem samorządu na mocy tej ustawy pielęgniarki i położne stały się „personelem medycznym gorszej kategorii”.

Minister zdrowia w TVP INFO podkreślił, że od trzech lat pielęgniarki dostają regularne podwyżki. „W tej chwili te podwyżki sięgają 1200 zł miesięcznie w stosunku do 2015 r. W następnym roku kolejna podwyżka nastąpi, czyli to będzie 1600 zł” – powiedział szef resortu zdrowia.

- Te podwyżki, które realizujemy w sposób konsekwentny, w stosunku do pielęgniarek, do ratowników, a także do wszystkich pozostałych pracowników to też jest można powiedzieć absolutne novum, dlatego że dotychczas takich podwyżek nie było – podkreślił Radziwiłł.

Zgodnie z ustawą wynagrodzenia pracowników medycznych w najbliższych latach będą stopniowo wzrastać. Najpóźniej do końca 2019 r. pielęgniarka lub położna z tytułem magistra i specjalizacją ma zarabiać nie mniej niż 4 095 zł brutto. Z kolei wynagrodzenie pielęgniarki albo położnej bez tytułu magistra, ale ze specjalizacją w tym terminie ma wzrosnąć do 2 847 zł, a bez specjalizacji do 2 496 zł brutto.

Ustawa przewiduje też dalsze wzrosty wynagrodzeń. Docelowo w 2021 r. wynagrodzenia minimalne pielęgniarek i położnych w zależności od wykształcenia – jak wskazuje MZ – mają wahać się między 5 251 zł a 3201 zł brutto.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.rynekzdrowia.pl

Marszałek Senatu: gwałtowne zwiększenie finansowania służby zdrowia niemożliwe

Nie możemy sobie pozwolić na gwałtowne zwiększenie finansowania służby zdrowia; mam nadzieję, że mimo wszystko lekarze nie odejdą od łóżek pacjentów – powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Ocenił też, że jest za wcześnie na mediacje z udziałem prezydenta.

Lekarze rezydenci protestują od 2 października; część z nich prowadzi protest głodowy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. W sobotę ich przedstawiciele złożyli w kancelarii premiera pismo, w którym przedstawili swoje postulaty.

W poniedziałek (16 października) w Warszawie przedstawiciele Porozumienia Zawodów Medycznych spotkali się, by rozmawiać o sytuacji w związku z trwającym protestem rezydentów; po spotkaniu zapowiedziano rozszerzenie protestu rezydentów na inne zawody medyczne.

Marszałek Senatu powiedział we wtorek (17 października), że jego zdaniem solidarność zawodowa środowisk medycznych „powinna być przede wszystkim rozumiana przez pryzmat dobra pacjenta, jako, przede wszystkim, solidarność z pacjentem”.

- Mam nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji, że pielęgniarki i lekarze odejdą od łóżek pacjentów. Sam byłem lekarzem i wiem, że są różne sytuacje, ale zdrowie, życie i bezpieczeństwo pacjentów, także poczucie bezpieczeństwa obywateli są naszym najwyższym wyzwaniem i absolutnie nie może dojść do zagrożeń dla pacjentów – podkreślił Karczewski.

Jak ocenił, protesty w służbie zdrowia „faktycznie eskalują”.

- Rząd Beaty Szydło oraz minister zdrowia Konstanty Radziwiłł mają naprawdę dużo do zaoferowania. Właściwie to rezydenci domagają się tego, co chcemy wprowadzić i co będzie wprowadzane. Jest jedynie różnica w tempie wprowadzania tych zmian – powiedział Karczewski.

- Gwałtowne zwiększenie nakładów na służbę zdrowia jest niemożliwe, to oznaczałoby zrujnowanie budżetu. Odpowiedzialni politycy nie mogą sobie pozwolić na punktowe zwiększenie wynagradzania lekarzy rezydentów bez spojrzenia całościowego na zarobki pozostałych pracowników w służbie zdrowia – mówił marszałek Senatu.

Zaznaczył, że rozmawiał z premier Beatą Szydło, ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem i wicepremierem, ministrem finansów i rozwoju Mateuszem Morawieckim na temat zwiększenia finansowania w służbie zdrowia i usłyszał, że i bez protestów planowane było stopniowe zwiększanie nakładów. Marszałek przypomniał, że minister zdrowia złożył projekt ustawy o zwiększeniu finansowania służby zdrowia do poziomu 6 proc. PKB do 2025 r.

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl

Radziwiłł zapowiada rekord: w przyszłym roku wydamy na służbę zdrowia…

Rząd robi bardzo dużo, by sytuacja w służbie zdrowia zmieniła się pod względem organizacyjnym i finansowym; dla pacjentów, ale też dla pracowników – zapewnił minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Służba zdrowia jest priorytetem; w przyszłym roku wydamy na nią 92 mld zł – dodał.

Minister zdrowia był we wtorek (17 października) gościem Polsat News.

- W przyszłym roku na pensje dla rezydentów przeznaczymy 1 mld 179 mln zł. To jest absolutnie rekordowa kwota – zaznaczył Radziwiłł, odnosząc się do trwającego od 2 października protestu lekarzy rezydentów.

Podkreślił, że z dwóch postulatów zgłaszanych przez protestujących – zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia i zwiększenia wynagrodzeń – oba są spełniane już od dłuższego czasu.

- Spieramy się tylko o tempo zmian. To jedyna różnica między nami – powiedział.

- Po raz pierwszy w historii Polski będziemy zwiększać nakłady w tempie wyższym niż wzrost gospodarczy i to w sposób planowy. Ustawa w tym zakresie jest już przygotowana – Stały Komitet Rady Ministrów prawdopodobnie przyjmie ją w tym tygodniu – zaznaczył Radziwiłł.

Wyjaśnił, że nakłady będą zwiększane co roku w tempie 0,2 PKB.

- Do roku 2025, czyli za siedem lat – wtedy osiągniemy 6 proc. PKB. Po raz pierwszy w historii polskiej służby zdrowia mamy ustawę, która mówi o minimalnych wynagrodzeniach pracowników medycznych. Ta ustawa w ciągu najbliższych 4 lat oznacza wydanie 17 mld zł na ten cel, aby ludzie w służbie zdrowia nie zarabiali poniżej pewnych progów godności dla poszczególnych zawodów – podkreślił minister.

Zaznaczył, że zwiększanie nakładów na służbę zdrowia ma służyć przede wszystkim pacjentom, którzy są „na pierwszym miejscu”.

- Zwiększając nakłady na służbę zdrowia będziemy zwiększać wynagrodzenia, ale przede wszystkim myślimy o tym, żeby opieka zdrowotna była lepsza i bardziej dostępna, bo jednym z priorytetów jest likwidacja kolejek – wyjaśnił.

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl

Kolejne miliardy do ”dziurawego wiadra”? Zwiększenie nakładów musi iść w parze z optymalizacją

Gorąca i dyskutowana obecnie kwestia zwiększenia finansowania to warunek konieczny, ale niewystarczający do uzdrowienia ochrony zdrowia. Kluczowe jest zwiększenie efektywności wydawania środków już znajdujących się w systemie. Według ekspertów unijnych pozwoliłoby to ograniczyć wzrost publicznych wydatków na zdrowie nawet o 0,5 proc. PKB rocznie.

Ile i w jaki sposób wydajemy? Gdzie warto szukać optymalizacji? Jakie reformy należy pilnie przyśpieszyć? Co można zacząć wprowadzać właściwie od zaraz? Na te i inne pytania starali się odpowiadać autorzy raportu przygotowanego przez Pracodawców RP pt.: „Zdrowe oszczędności. Jak poprawiać efektywność polskiej ochrony zdrowia?”.

Czy wydajemy tam, gdzie trzeba?
Według danych OECD na ochronę zdrowia w Polsce w 2015 roku przeznaczono łącznie 113 mld zł. Z tego 81 mld zł pochodzi ze środków publicznych (z kasy NFZ, z budżetu państwa, z samorządów), natomiast 32 mld zł to wydatki prywatne pochodzące bezpośrednio z kieszeni pacjenta, jak i z abonamentów czy ubezpieczeń.

- Wydajemy 6,3 proc. PKB rocznie na ochronę zdrowia, z tego 4,6 proc. pochodzi ze składki i budżetu państwa, a 1,7 proc. to wydatki prywatne. Średni poziom wydatków publicznych na ochronę zdrowia w krajach OECD to 6,8 PKB rocznie, więc brakuje nam 2,2 proc. PKB – przypominał Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji.

Bardzo ciekawa jest struktura tych wydatków, w pewnych fragmentach specyficzna tylko dla naszego kraju. Po pierwsze, 33 proc. wszystkich wydatków ochrony zdrowia przeznaczamy na leczenie stacjonarne (głównie w szpitalach), co zdecydowanie odbiega od średniej OECD, znajdującej się na poziomie 26 proc.

- Być może tu leży źródło potencjalnych oszczędności, ponieważ szacuje się, że około 10-15 proc. z ponad 7 mln hospitalizacji rocznie to hospitalizacje niepotrzebne, które w pełni mogą być zastąpione leczeniem ambulatoryjnym z kluczową rolą POZ i opieki społecznej – zastanawiał się prof. Mirosław J. Wysocki, krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego.

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl

Konstanty Radziwiłł: Pracujemy nad ustawą w sprawie finansowania ochrony zdrowia

- Pracujemy nad ustawą określającą sukcesywny wzrost finansowania ochrony zdrowia – zapewnił Konstanty Radziwiłł podczas konferencji „Wizja zdrowia”. Radziwiłł dodał, że do 2025 roku na ten cel ma być przeznaczane 6 procent PKB. Dofinansowana będzie między innymi opieka nad dziećmi, seniorami, niepełnosprawnymi i kobietami w ciąży.
We wtorek (3 października) minister Radziwiłł uczestniczył w konferencji naukowej „Wizja zdrowia – diagnoza i przyszłość”, którą w Warszawie zorganizowało czasopismo „Menedżer Zdrowia” i wydawnictwo Termedia.

Radziwiłł podkreślał, że rocznie na zdrowie wydawanych jest ponad 80 mld zł, co jest najwyższą pozycją w budżecie państwa. Zwrócił uwagę, że rząd musi przeznaczać znaczne środki także na takie obszary jak edukacja, infrastruktura, bezpieczeństwo. – Jest pytanie, czy wydatki na obronę (w wysokości) 2 proc. PKB w stosunku do 4,5 proc. na zdrowie to dobrze czy źle, czy te proporcje są takie, jak powinny być. To nie jest takie proste, to jest kwestia pewnej dyskusji – przyznał minister.

Powiedział, że resort zdrowia pracuje nad ustawą, w której będzie wskazany docelowy poziom finansowania służby zdrowia. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, wskazał, że planowane jest finansowanie na poziomie 6 proc. PKB do 2025 r. Zapisy takie mają znaleźć się w projekcie ustawy o Narodowej Służbie Zdrowia.

- Generalnie propozycja, nad którą pracujemy, jest taka, żeby to był odsetek liczony względem PKB z ubiegłego roku, a realizowało się to poprzez dotowanie Narodowego Funduszu Zdrowia z budżetu państwa na określone cele. Cele, które są szczególnie istotne np. z punktu widzenia konstytucji, bo wiemy, że jest kilka kategorii osób które z art. 68 ust. 3 zasługują na szczególną opiekę ze strony państwa – to są dzieci, osoby starsze, niepełnosprawni, kobiety w ciąży – powiedział minister. Dodał, że w ten sposób mogłyby też być dofinansowane obszary szczególnie istotne społecznie, np. związane z epidemiologią.