Pielęgniarki apelują o rzeczywistą samodzielność zawodową

Kończymy studia magisterskie, jesteśmy specjalistkami po kursach w wielu dziedzinach medycyny, mamy umiejętności potwierdzone dyplomami, a nadal wielu czynności nie możemy wykonywać samodzielnie, dopóki nie znajdą się one w stosownym rozporządzeniu – podkreślają pielęgniarki i apelują o rzeczywiste uwolnienie zawodu.

Anna Czarnecka, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku zaznacza, że współczesne pielęgniarki i położne to osoby doskonale wykształcone, na poziomie minimum licencjackim.

Wykształcenie równa się umiejętność
Zdobywane przez nie wykształcenie jest zgodne z podstawą programową, która jest opracowana i zatwierdzona przez Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych – instytucję działającą na rzecz i z ramienia Ministerstwa Zdrowia.

- Nie rozumiem, dlaczego od lat jest tak, że resort zdrowia daje nam możliwości kształcenia się, oparte o bardzo szczegółowe programy, z których wynika jakie umiejętności posiadamy, a mimo tego wciąż po ukończeniu kształcenia mamy jedynie umiejętności wynikowe. Potrafimy wykonywać szereg rzeczy, ale nie możemy ich robić, chyba że pod nadzorem lekarza – zaznacza przewodnicząca Czarnecka.

Jak dodaje, to tak, jakby lekarz, który zdobył dyplom i zdał egzaminy, nie mógł leczyć bez nadzoru. Jest po szkole, ma umiejętności, ale nie może nic robić dopóki ta umiejętność nie zostanie zatwierdzona stosownym rozporządzeniem.

- Musimy pamiętać, że zdobyte wykształcenie równa się umiejętność. Gdyby pielęgniarka nie potrafiła robić rzeczy, które są w podstawie programowej po prostu nie ukończyłaby studiów – wyjaśnia Czarnecka.

Zdanie to podziela Marzena Olszewska-Fryc, dyrektor ds. pielęgniarstwa i organizacji opieki Szpitala im. M. Kopernika Copernicus w Gdańsku, która podkreśla, że pielęgniarki w czasie kształcenia nabywają cały szereg umiejętności.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.rynekzdrowia.pl

Pielęgniarki potrzebne od zaraz. Powstaje luka pokoleniowa.

W Białymstoku brakuje aż 100 pielęgniarek. Chętnych niestety nie ma. Same pielęgniarki przyznają, że to problem słabych zarobków. Na ogłoszenie o pracy w Szpitalu Wojewódzkim zgłosiło się zaledwie kilka osób.

Problem zaczyna dotyczyć całej Polski.

Pielęgniarki potrzebne są przede wszystkim na oddziały: intensywnej terapii, anestezjologii, bloki operacyjne, szukają także instrumentariuszek. 

Specyficzne miejsce pracy

Chętnych do pracy brakuje także w zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych. – Zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy jest takim specyficznym miejscem pracy. Nie jest takim podstawowym miejscem pracy pielęgniarki, jak na przykład intensywna terapia dorosłych – mówiła Małgorzata Strankowska, zastępca dyrektora ds. pielęgniarstwa. – Niemniej mamy problem z uzupełnieniem tego braku. To jest już chyba druga edycja tego konkursu na zatrudnienie 12 pielęgniarek. W tej chwili zgłaszają się pojedyncze osoby, jednak deklarują zatrudnienie tylko na pół etatu – opisywała problem. – W dalszym ciągu będziemy ponawiały te postępowania konkursowe. Mam nadzieję, że któreś pozwoli nam na zatrudnienie tej liczby osób – zapowiedziała.

Praca dla 100 pielęgniarek W Białymstoku prace z dnia na dzień mogłoby dostać nawet 100 pielęgniarek. 80 pielęgniarek brakuje w samym Szpitalu Wojewódzkim. Jak przyznają jego przedstawiciele – w każdej chwili od ręki zatrudnienie u nich znajdzie ok. 50 nowych członków personelu.   Problemem są jednak niskie zarobki i wielka odpowiedzialność. – Chciałabym zostać w kraju (…) mam nadzieję, że zarobki w Polsce się zmienią i będę mogła nadal wykonywać ten zawód tutaj – mówi młoda pielęgniarka. – W porównaniu do tego co trzeba robić, to jest naprawdę bardzo mały pieniądz. Na zachodzie są opiekunki, które pomagają. Tutaj pielęgniarka jest od wszystkiego (…) wymaga to dużo czasu i poświęcenia – dodaje inna.

Luka pokoleniowa 

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym sytuacja jest podobna – na tę chwilę z dnia na dzień na pełen etat mogą przyjąć 20 pielęgniarek, a w sumie brakuje 80.   Już dziś średnia wieku pracujących w tym zawodzie to prawie 50 lat. W ciągu najbliższych pięciu lat tylko ze szpitala wojewódzkiego w Białymstoku, może odejść na emeryturę aż 84 pielęgniarek. Powstanie luka pokoleniowa.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.tvn24.pl

Zapraszamy Państwa do posłuchania wywiadu Przewodniczącej Zarządu Regionu Podkarpackiego OZZPiP dr n. o zdrowiu Haliny Kalandyk, udzielonego dla Polskiego Radia Rzeszów.

RADIO

Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej nr 1 w Rzeszowie przyjmie do pracy na dobrych warunkach PIELĘGNIARKI w Szpitalu Miejskim, ul. Rycerska 4 w Rzeszowie.

Zainteresowane osoby prosimy o dostarczanie CV do Sekretariatu SP ZOZ nr 1,            ul. Czackiego 2 w Rzeszowie.

Pielęgniarki wyjeżdżają lub rezygnują z zawodu. Też mają „zwrócić” za kształcenie?

Studia pielęgniarskie są kosztowne. Dlatego, jako echo dyskusji o odpracowaniu studiów na kierunku lekarskim pojawiło się pytanie czy i w przypadku kształcenia pielęgniarek, które nie podejmują pracy w zawodzie lub wyjeżdżają z kraju, nie marnotrawi się środków publicznych…

Studia na I stopniu kierunku pielęgniarstwo to co najmniej 4600 godzin kształcenia zawodowego, na II stopniu – nie mniej niż 1300 godzin zajęć i praktyk zawodowych. Zastanawiano się czy idea płatnych studiów z stypendium, które należy odpracowywać w zawodzie, w kraju, powinna dotyczyć także studentów kierunków pielęgniarstwo i położnictwo.

Z ”Analizy porównawczej liczby kandydatów, studentów i absolwentów kierunków pielęgniarstwa i położnictwa” opartej o dane pozyskane z 76 uczelni kształcących pielęgniarki i położne w Polsce (stan na 31.08.2016 r.) wynika, że w latach 2006-2015 systematycznie rosła liczba kandydatów na studia I stopnia kierunku pielęgniarskiego. W 2010 r. na I roku studiowały 3324 osoby, zaś w 2015 r. już 5907 osób, tj. o 56 proc. więcej studentów.

To dobre informacje. Jednak z danych wynika też, że spośród studentów rozpoczynających kształcenie tylko 72 proc. uzyskuje tytuł licencjata (najwięcej rezygnuje już po I roku studiów – 21 proc.).

Niepokoi również to, iż liczba kandydatów na studia II stopnia kierunku pielęgniarstwo w okresie od 2008 r. do 2015 r. przyjmuje tendencję spadkową. Odnotowano, iż w porównaniu z 2011 r. (5029 kandydatów) w 2015 r. (4316 kandydatów) liczba kandydatów na studia zmniejszyła się o 14 proc. Z danych wynika też, iż spośród studentów tytuł magistra uzyskuje 88 proc.

Rezygnacje i wyjazdy
Ciekawe jest zestawienie dotyczące pielęgniarek, które uzyskały dyplomy w latach 2008-2016 (stan na dzień 31 sierpnia 2016 r.), które opiera się na danych Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. W tych latach prawo wykonywania zawodu pielęgniarki stwierdzono dla 24 726 osób (24.108 absolwentów I stopnia oraz dla 329 absolwentów II stopnia).

Suma osób nie wykonujących zawodu spośród tej grupy wynosi 932, w tym zaprzestanie wykonywania zawodu zgłoszono w 278 przypadkach. Dodatkowo w tej grupie absolwentek wydano 189 zaświadczeń o kwalifikacjach, co może sugerować chęć podjęcia przez nie pracy poza granicami kraju.

Według Zofii Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, rezygnacje z wyboru zawodu pielęgniarki wiążą się z różnymi sytuacjami, jednak głównym powodem jest aspekt ekonomiczny.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.rynekzdrowia.pl