Ministerstwo Zdrowia w sprawie podwyżek dla pielęgniarek

Ministerstwo Zdrowia opublikowało wyjaśnienia dotyczące podwyżek dla pielęgniarek. Informacje te ukazały się w związku z artykułem „564 zł podwyżki dla pielęgniarek ale dopiero za 6 lat!”, który ukazał się  w dzienniku „Fakt” (http://www.rmf24.pl/fakty).

Zaproponowane przez resort zdrowia rozwiązania dotyczą sposobu ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego dla pracowników medycznych, którzy są zatrudnieni na podstawie umów o pracę w podmiotach leczniczych. Opracowywana obecnie ustawa nie określa wysokości podwyżek wynagrodzeń dla poszczególnych grup zawodowych – zapisy wskazują jedynie najniższą dopuszczalną wysokość wynagrodzenia zasadniczego, poniżej której podmiot leczniczy zatrudniający pracowników medycznych nie będzie mógł ustalić wysokości wynagrodzenia. To oznacza, że w umowie o pracę osoba wykonująca zawód medyczny nie będzie mogła mieć określonej niższej płacy zasadniczej niż ta, która zostanie wskazana w ustawie.

Opracowywana regulacja określa minimalny poziom miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego, czyli podstawowego wynagrodzenia brutto, określonego w umowie o pracę, bez dodatków do wynagrodzenia oraz innych świadczeń związanych z pracą. Proponowany sposób ustalenia najniższego wynagrodzenia będzie zdecydowanie bardziej korzystny dla pracowników medycznych  niż ten, który jest obecnie stosowany przy ustalaniu powszechnie obowiązującej płacy minimalnej (gdy na minimalne wynagrodzenie brutto pracownika składa się zarówno wynagrodzenie zasadnicze, jak i wszelkie dodatki).

Rozwiązanie, nad którym pracuje resort zdrowia, zagwarantuje, że pracownicy medyczni, których wynagrodzenie zostanie ustalone na najniższym dopuszczonym w projekcie poziomie, w praktyce otrzymają nie tylko to minimalne wynagrodzenie, lecz także wszelkie dodatki doliczane do podstawowego wynagrodzenia zasadniczego (np. dodatki stażowe, z tytułu pracy zmianowej, w nocy, w dni wolne, z tytułu pełnienia dyżurów medycznych).

Zaproponowane przez resort zdrowia rozwiązania mają na celu zapewnienie corocznego wzrostu wynagrodzeń tych pracowników, których zarobki od lat kształtują się na zbyt niskim poziomie. Wymienione w projekcie ustawy kwoty wynagrodzeń zasadniczych wynikają z wielkości środków finansowych dostępnych w systemie ochrony zdrowia z uwzględnieniem obecnego udziału nakładów na służbę zdrowia w PKB. Przywołana w artykule kwota 564 zł stanowi przykładowe wyliczenie wysokości podwyżki dla pielęgniarki rozpoczynającej dopiero pracę zawodową i otrzymującej z tego powodu niższe dodatki do wynagrodzenia zasadniczego, której obecne wynagrodzenie wynosi 2077 zł.

Pełny artykuł dostępny na stronie: wartowiedziec.org

Zjednoczeni jak nigdy. Wszystkie zawody ochrony zdrowia chcą protestować

Związkowcy planują na wrzesień w Warszawie wielką manifestację dziesiątek tysięcy przedstawicieli zawodów medycznych, którzy zamierzają protestować przeciwko propozycjom rządu w zakresie finansowania ochrony zdrowia, w tym wynagrodzeń. Jeśli dojdzie do takiej manifestacji, będzie to protest o niespotykanej dotąd skali.

Dotąd jeszcze nie zdarzyło się, aby związkowcy reprezentujący wszystkie zawody medyczne doszli do wspólnego porozumienia w sprawie żądania zmian w finansowaniu ochrony zdrowia.

Do tej pory odbywały się spektakularne marsze, protesty i strajki – głównie lekarzy i pielęgniarek. Osobno. Tym razem protest, a może i także bardziej drastyczne jego formy w postaci strajków, ma objąć nie tylko lekarzy i pielęgniarki, ale również fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, elektroradiologów i ratowników medycznych.

Zbiera się na burzę
Zdecydowali o tym przedstawiciele 9 najważniejszych związków reprezentujących zawody medyczne. Punktem zapalnym, inicjującym takie działania, stał się przedstawiony 21 czerwca przez ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, podczas posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, projekt ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia.

Propozycja została krytycznie oceniona przez wszystkie środowiska zawodowe ochrony zdrowia. Związkowcy są bowiem zdania, że projekt proponujący rozłożenie wzrostu wynagrodzeń na pięć lat – od 1 lipca 2018 – praktycznie zamraża na długi okres wszelkie zmiany płacowe.

Na manifestacyjną burzę w Warszawie zbiera się od miesięcy. Jeszcze 14 marca 9 ogólnokrajowych związków zawodowych skupiających różne zawody medyczne zaapelowało wspólnie o „sprawiedliwy system wynagradzania pracowników ochrony zdrowia”. Związkowcy podpisali porozumienie.

- Każdy związek wyraził swoje oczekiwania co do wynagrodzeń, porównaliśmy te wszystkie nasze propozycje i tu został osiągnięty kompromis. A to oznacza, że np. pielęgniarka nie będzie wzburzona słysząc jakich pieniędzy domaga się technik, ale i technik nie będzie kontestował propozycji wynagrodzeń jakich domagają się np. lekarze czy pielęgniarki – wyjaśniał nam w marcu Cezary Staroń, przewodniczący Zarządu Głównego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.rynekzdrowia.pl

Przewodnicząca Dargiewicz spiera się z Ministrem Radziwiłłem o pięcioletnie licea branżowe

Prawdopodobnie czeka nas powrót pięcioletniego liceum pielęgniarskiego. To propozycja Ministerstwa Zdrowia, której wprowadzenie ma spowodować, że w krótki czasie zwiększy się liczba pielęgniarek i położnych. Pomysł jednak nie podoba się przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

- Wprowadzenie pięcioletniego liceum kształcącego pielęgniarki miałoby miejsce w ramach planów Ministerstwa Edukacji dotyczących nowego kształcenia branżowego – tłumaczy Konstanty Radziwiłł w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Jak informuje dziennik, pomysł rządu nie podoba się pielęgniarkom, które uważają, że to kolejny zamach na ich niezależność. „DGP” cytuje Lucynę Dargiewicz: – Odbyły się nieoficjalne rozmowy, jednoznacznie odrzuciłyśmy takie rozwiązanie. Pielęgniarka to zawód samodzielny, wymagający wysokich kwalifikacji, które mogą zapewnić jedynie studia. To druga osoba po lekarzu, więc musi być profesjonalnie wykształcona.

Związek zawodowy pielęgniarek i położnych twierdzi, że zmiana systemu nie byłaby dobra dla pacjentów.

Z kolei resort przekonuje, że stworzenie edukacyjnej ścieżki licealnej dla przyszłych pielęgniarek nie umniejszałoby roli, jaką odgrywają w systemie. W ocenie ministra powinno się w jeszcze większym stopniu wykorzystywać ich potencjał.

Dla lekarzy i pielęgniarek płaca minimalna, dla urzędników grube podwyżki

Podczas gdy resort ostro się broni przed wydawaniem budżetowych pieniędzy na wzrost wynagrodzeń pielęgniarek, lekarzy czy ratowników, najwyżsi urzędnicy ministerstwa dostaną podwyżki. I to znaczne, kilkutysięczne.

Podczas gdy resort ostro się broni przed wydawaniem budżetowych pieniędzy na wzrost wynagrodzeń pielęgniarek, lekarzy czy ratowników, najwyżsi urzędnicy ministerstwa dostaną podwyżki. I to znaczne, kilkutysięczne.

Poseł PiS Łukasz Schreiber zaprezentował projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Obejmie on miedzy innymi szefów resortu zdrowia.

- Schreiber był pytany o to ile będzie budżet państwa kosztować wprowadzenie proponowanych przez PiS rozwiązań stwierdził, że będzie to około dwudziestu, dwudziestu kilku milionów złotych rocznie – podaje „Polskie Radio”.

Ile z dostaną ministrowie i wiceministrowie? Według wyliczeń „Rzeczpospolitej” dodatkowo niecałe pięć tysięcy złotych miesięcznie. Możliwa będzie obniżka tej kwoty, ale tylko wtedy, gdy pogorszy się sytuacja finansowa państwa.

Projekt krytykuje opozycja. – Polski na to nie stać. Następuje gwałtowny rozrost administracji, powstają nowe instytucje i mamy największą w Europie liczbę ministrów i wiceministrów. Nie wiem, jak PiS chce wytłumaczyć podwyżki wyborcom – mówi „Rzeczpospolitej” poseł PO Krzysztof Brejza.

Źródło: „Menedżer Zdrowia”

Jest projekt rozporządzenia, które zwiększa kompetencje białego personelu. Nowości są trzy. Zgodnie z dokumentem, pielęgniarki i położne będą mogły – bez zlecenia lekarskiego – podawać podawać pacjentom chorym na hemofilię czynniki krzepnięcia, a także zlecać opiekunom medycznym pomoc z zakresu usług opiekuńczo-pielęgnacyjnych. Co jest trzecią zmianą?

o umożliwienie pielęgniarkom wykonywania tych samych czynności ratunkowych, które wykonują ratownicy medyczni, zgodnie z najnowszym rozporządzeniem. W projektowanym rozporządzeniu zostały wprowadzone zmiany przepisów polegające na dodaniu czynności ratunkowych również do zakresu obowiązków pielęgniarki.

Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia, ratownik medyczny i pielęgniarka systemu mają posiadać równorzędne uprawnienia do wykonywania medycznych czynności ratunkowych w ramach systemu ratownictwa medycznego, czyli obszaru, gdzie ratownicy medyczni i pielęgniarki mają jednakowe zakresy czynności ratunkowych i mogą się nawzajem zastępować.

Pierwszą nowość, czyli możliwość podawania czynniki krzepnięcia, resortu uzasadnia: – Z uwagi na występujące w praktyce sytuacje dotyczące konieczności podania choremu na hemofilię, jak najszybciej po dokonaniu wylewy krwawego, produktów krwiopochodnych, rekombinowanych koncentratów czynników krzenięcia oraz desmopresyny, będących w posiadaniu pacjenta albo będących na wyposażeniu podmiotu, pielęgniarka i położna będą uprawnione do wykonywania samodzielnie bez zlecenia lekarskiego świadczeń obejmujących podanie wyżej wymienionych produktów i czynników.

Na temat drugiej nowości czytamy: – W projektowanym rozporządzeniu wprowadzono regulację w zakresie możliwości zlecania przez pielęgniarkę opiekunowi medycznemu realizacji świadczeń wchodzących w zakresu usług opiekuńczo-pielęgnacyjnych zgodnie z zakresem jego kompetencji.

Projekt rozporządzenia można przeczytać na stronie Rządowego Centrum Legislacji w zakładce: „Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego”

Ministerstwo Zdrowia w specjalnym komunikacie broni swego stanowiska w sprawie wysokości płac minimalnych w ochronie zdrowie. Zainteresowani określają natomiast wysokość proponowanych jako kpinę.

A sama propozycja wprowadzenia płac minimalnych ostatecznie zamiast uspokoić nastroje – dodatkowo je podgrzała. Na jesień zapowiedziano gromkie protesty pracowników ochrony zdrowia. W tej sytuacji powraca pytanie: czy płace minimalne w ogóle są potrzebne? A jeżeli już: to komu i po co. O komentarz poprosiliśmy ekspertów.

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy:
- Postulat dopominania się o urzędowe uregulowanie płacy lekarskiej to był z naszej strony akt rozpaczy. Opowiadano nam i obiecywano, że w ostatecznym modelu, do jakiego dąży polska ochrona zdrowia to rynek ureguluje nasze wynagrodzenia. Początkowo przyjęliśmy to za dobrą monetę i przygotowaliśmy się na tą okoliczność, wierząc, że nasze płace będą rynkowe i dobre – jak w innych krajach. Tyle, że w polskiej ochronie zdrowia żaden rynek nie zadziałał. Wszystko było i pozostaje regulowane. A w szczególności – dopływ strumienia pieniędzy do ochrony zdrowia. Dzisiejsza władza sama to potwierdza: dopływ za mały w stosunku do potrzeb. Skoro regulowane jest praktycznie wszystko, trzeba uregulować także płace – i to na wystarczającym poziomie.

Jaki byłby satysfakcjonujący? Naszym postulatem jest trzykrotność średniego wynagrodzenia w RP. I owszem, możemy negocjować w tej sprawie, może to być nie co mniej. Ale nie tak skandalicznie mniej, jak zaproponowało ostatnio Ministerstwo Zdrowia.

Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali:
- Płace minimalne to kolejna regulacja, która odbiera menedżerom odpowiedzialnym za funkcjonowanie ochrony zdrowia podstawowe instrumenty zarządcze. Mało tego: obawiam się, że negocjacje pomiędzy szefami resortu a związkowcami doprowadzą do tego, że na podmioty lecznicze, w tym szpitale, przerzucony zostanie obowiązek sfinansowania efektów porozumienia. Wiele szpitali po prostu nie będzie miało z czego zapłacić. Efektem będzie dalsze zadłużanie, groźba bankructwa.

Dodatkowym niekorzystnym efektem płac minimalnych w ochronie zdrowia będzie nieracjonalne wykorzystanie zasobów naszej ochrony i petryfikacja obecnego status quo. Złego – co wynika choćby z map potrzeb zdrowotnych. Otóż dziś jest tak, że szpitale, które rzeczywiście pilnie potrzebują fachowych kadr płacą zatrudnianym medykom daleko więcej, niż przedstawione przez resort taryfy. I dzięki temu, że oferują atrakcyjne wynagrodzenie udaje się załatać braki kadrowe w miejscach deficytu. Po wprowadzeniu płac minimalnych to może się zmienić.

Źródło: www.termedia.pl

Szkolny konflikt w służbie zdrowia. Pielęgniarki nie chcą 5-letniego liceum branżowego

Szykuje się powrót pięcioletniego liceum pielęgniarskiego. To pomysł na szybkie zwiększenie liczby białego personelu. Środowisko ostro protestuje przeciw takim rozwiązaniom.

– Wprowadzenie pięcioletniego liceum kształcącego pielęgniarki miałoby miejsce w ramach planów Ministerstwa Edukacji dotyczących nowego kształcenia branżowego – tłumaczy DGP minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Pomysł rządu nie podoba się pielęgniarkom, które uważają, że to kolejny zamach na ich niezależność. – Odbyły się nieoficjalne rozmowy, jednoznacznie odrzuciłyśmy takie rozwiązanie – podkreśla Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Związek jest zdania, że zmiana systemu nie byłaby dobra dla pacjentów. – Pielęgniarka to zawód samodzielny, wymagający wysokich kwalifikacji, które mogą zapewnić jedynie studia. To druga osoba po lekarzu, więc musi być profesjonalnie wykształcona – dodaje przewodnicząca Dargiewicz.

Od 2004 roku pielęgniarki, aby znaleźć zatrudnienie w szpitalu, muszą skończyć szkołę wyższą. Jak wyjaśnia resort zdrowia, nauczanie uniwersyteckie pielęgniarek pozostanie, tym bardziej że takie są wymogi unijne. Zdaniem Konstantego Radziwiłła licea miałyby się rozwijać równolegle do uczelni. Czy pielęgniarki z dyplomem szkoły branżowej miałyby pełnić tę samą funkcję co pielęgniarki z wyższym wykształceniem, tego minister nie wyjaśnia. Przyznaje jednak, że rozważa wprowadzenie nowej funkcji – asystenta pielęgniarki.

Pielęgniarki zgadzają się, że przydałaby im się pomoc w wykonywaniu prostych czynności, takich jak nakarmienie pacjenta, zmiana pościeli lub przewiezienia na badania itd. Jednak na tym ich ugodowość się kończy. Zauważają, że aby nakarmić pacjenta, wystarczy szkolenie, nie potrzeba liceum.

Resort przekonuje, że stworzenie edukacyjnej ścieżki licealnej dla przyszłych pielęgniarek nie umniejszałoby roli, jaką odgrywają w systemie.

Pełny artykuł do przeczytania na stronie: serwisy.gazetaprawna.pl

100 tysięcy pracowników ochrony zdrowia wyjdzie na ulice

To pewne. Pod koniec września zaplanowana jest demonstracja dziewięciu ogólnokrajowych związków zawodowych reprezentujących wszystkie zawody medyczne. Na ulice wyjdą lekarze, rezydenci, diagności, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, technicy medyczni, pielęgniarki i położne. Niewykluczone jest również przerwanie pracy.

W poniedziałek (11 lipca) delegacja związków zawodowych spotka się z Beatą Kempą. – Z minister porozmawiają przedstawiciele lekarzy, lekarzy rezydentów, pielęgniarki, ratownicy, diagności i fizjoterapeuci – zapowiada Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”. Jak mówi, reprezentanci zawodów medycznych będą zabiegać o spotkanie z premier Szydło. Po co? – Domagamy się tego, żeby ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia została napisana na nowo. Wyrzućmy ją z zakresu prac Zespołu Trójstronnego do spraw Ochrony Zdrowia. Proponujemy stworzyć nową grupę ekspertów, w której skład wejdą przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych i która zajmie się ustaleniem minimalnych wypłat – mówi Krzysztof Bukiel. Ale zapowiada jednocześnie wielką demonstrację, której szczegóły ustalono podczas spotkania Porozumienia Zawodów Medycznych (w piątek, 8 czerwca). O tym, że nastroje w środowisku są fatalne mówią „Menedżerowi” też inni: Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Krzysztof Hałabuz, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL i Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

- Porozumienie Rezydentów zaproponowało termin manifestacji na 24 września. Planujemy, że pojawi się na niej 100 tysięcy osób. Ostateczny termin będzie potwierdzony przez związki mniej więcej za tydzień – dodaje Krzysztof Hałabuz z Porozumienia Rezydentów i dodaje: – Ze smutkiem zdajemy sobie sprawę z faktu, że jest nikła szansa, aby podejmowane przez nas – po raz kolejny – pokojowe działania miały szansę powodzenia.

Jak przyznaje przedstawiciel rezydentów, obecnie Porozumienie Rezydentów nie dysponuje wystarczającymi środkami i metodami, by zrobić wrażenie na rządzących i spowodować zmiany w systemie kształcenia oraz wynagrodzeniu, dlatego postanowiło działać w większym gronie. – Wspólny przemarsz ulicami Warszawy będzie ostatecznym sprawdzianem solidarności zawodowej, która będzie podstawą ewentualnego strajku pracowników ochrony zdrowia – mówi rezydent.

Pełny artykuł dostępny na stronie: www.termedia.pl