Przewodnicząca Lucyna Dargiewicz: szpitale będą padać z powodu braku pielęgniarek, Ukrainki nie pomogą

Szpitale będą padać nie z powodu kosztów, które generują, tylko z powodu braku pielęgniarek i położnych. Nasze pielęgniarki wyjeżdżają z kraju. Pocieszamy się, że przyjdą Ukrainki i wyrównają te braki - mówiła Lucyna Dargiewicz 18 maja na sesji o zarządzaniu szpitalami podczas VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (ECC 2016) w Katowicach.

Powiedziała, że jeżeli przyjdą do Polski, to na chwilę. Potem ruszą dalej, do Niemiec, gdzie zarobią więcej.

Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, poinformowała, że według WHO odejdzie z systemu ochrony zdrowia w Europie 40 proc. pielęgniarek i położnych. W 2020 r. w Europie będzie brakowało milion pielęgniarek i położnych. Jednocześnie w 2030 r. co czwarty człowiek będzie w wieku 65 lat, więc zapotrzebowanie na opiekę stanie się ogromne.

Podała też, że średnia wieku pielęgniarki w Polsce to 48 lat, a w podstawowej opiece ponad 50. Średnia zarobków pielęgniarek i położnych w Polsce wynosi 2-3 tys. zł brutto, tymczasem w Niemczech mogą one zarobić 8 tys. zł brutto, w Skandynawii i Szwajcarii 20 tys. zł.

- Bezpieczeństwo zdrowotne jest zagrożone. Stawiam tezę, że szpitale będą padać nie z powodu kosztów, które generują, tylko z powodu braku pielęgniarek i położnych. Z powodu braku lekarzy również. Podstawą systemu są lekarz i pielęgniarka. Jeżeli nie będzie tych dwóch grup zawodowych, nie będzie placówek ochrony zdrowia, a więc i pracy dla przedstawicieli innych zawodów medycznych – mówiła przewodnicząca Dargiewicz.

Pełny artykuł na stronie: www.rynekzdrowia.pl

Wyliczono: dzięki receptom pielęgniarek lekarze mają trzy godziny więcej dla pacjentów

Choć przepisy o wystawianiu recept przez pielęgniarki wcielane są w życie powoli: pierwsze efekty już są. Według wyliczeń w średniej wielkości przychodni wystawianie recept przez pielęgniarki oszczędza trzy godziny czasu pracy lekarzy.

Autorem wyliczeń dokonanych dla „Menedżera Zdrowia” jest Bartosz Pędziński, dyrektor ds. medycznych Łomżyńskiego Centrum Medycznego, wykładowca Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Okazuje się, że praktyce poradni POZ grupa pacjentów z chorobami przewlekłymi, która generuje 20–30 proc. wizyt lekarskich. Większość z nich przychodzi jedynie po receptę. W praktyce przychodni oznacza to konieczność zaocznego wystawienia 50 – 70 recept dziennie. To przekłada się na trzy godziny pracy. Są co prawda lekarze, którzy radzą sobie z tym zadaniem szybciej (o połowę) ale jedynie w sprzyjających okolicznościach: gdy trafią na pacjentów, których doskonale pamiętają. Rzadko to się w praktyce przychodni zdarza, najczęściej trzeba wystawić receptę „za kolegę”. Pomoc pielęgniarki jest nieoceniona.

Bartosz Pędziński, Łomżyńskie Centrum Medyczne:
- Moje centrum nie czekając na specjalne zachęty i programy ministerialne samo zainwestowało i zapewniło pielęgniarkom kurs specjalistyczny „Ordynowanie leków i wypisywanie recept”. Gorąco zachęcam do tego także inne placówki POZ. To przynosi doskonałe efekty nie tylko dla przychodni, ale i dla pacjenta, który łatwiej i szybciej dostaje receptę, bez konieczności angażowania pracy lekarza. Ten z kolei ma więcej czasu na przyjmowanie chorych, co przekłada się na skrócenie kolejek.
Widzimy i staramy się wykorzystać wiedzę pielęgniarek także na innych polach. Szczególnie duże możliwości widzimy w profilaktyce i działalności edukacyjnej. Tak, aby na przykład pacjent z cukrzycą po ustawieniu przez doktora leczenia opuszczał jego gabinet, a całą wiedzę dotyczącą diety, zmiany stylu życia uzyskiwał podczas wizyty u pielęgniarki edukacyjnej.

Elżbieta Buczkowska, n. prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych:

- Mówimy o oszczędności czasu pracy lekarza, korzyściach przychodni czy innego pracodawcy. Zgoda, to ważne, ale jest rzecz jeszcze ważniejsza, kwestia przyszłości, mam nadzieję, że jak najbliższej. To taka opieka pielęgniarki środowiskowej, w której przewlekle chory pacjent w ogóle nie będzie musiał zaglądać do przychodni. Bo nawet recepty na kontynuację leków otrzymywałby podczas wizyt pielęgniarki. To dla wielu pacjentów, szczególnie tych którzy mają kłopoty z samodzielnym przemieszczaniem, olbrzymia ulga. Dla przychodni: także zysk. Jedyne co mnie martwi to istotne zagrożenie materialne i organizacyjne. My jesteśmy gotowe przyjąć to wyzwanie, ale pod warunkiem lepszej organizacji i wyceny tego rodzaju świadczeń.

Pełny artykuł na stronie: http://www.termedia.pl

Polska nie ma pielęgniarkom i położnym nic do zaoferowania

„Jeżeli zlekceważymy pielęgniarkę, zlekceważymy samych siebie” – mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca OZZ Pielęgniarek i Położnych. I radzi, co zrobić, byśmy za parę lat nie obudzili się z ręką w nocniku. Bo to nas czeka, jeśli zabranie w Polsce pielęgniarek.

Od lat z pielęgniarkami i położnymi w Polsce mamy nie lada problem.

To jest bardzo trudny temat. I to nie tylko z uwagi na same pielęgniarki i położne, ale przede wszystkim na społeczeństwo. Bo pielęgniarki były, są i będą potrzebne, wszyscy potrzebujemy ich opieki na każdym etapie życia, od narodzin aż do śmierci. Inżynierowie ochrony zdrowia natomiast o tym zapominają.

Ochrony zdrowia? Mnie się zawsze nasuwa jako pierwsze określenie: służba zdrowia.

I dlatego proponuje się teraz powrót do tej nazwy, bo to jest autentycznie służba. Zawód pielęgniarki czy położnej to nie jest zwykła praca, którą wykonuje się „od do”, a po powrocie do domu już jest się w innej rzeczywistości. Pielęgniarką się jest cały czas, wiele osób budzi się w nocy z myślą, czy dobrze wykonały wszystko, co było im powierzone. A w dzisiejszych czasach obciążenie pracą w tym zawodzie jest tak duże, że nie sposób go wykonywać rzetelnie, nie mając dylematów i stresu.

Bo pielęgniarek po prostu brakuje. Na tysiąc pacjentów przypada ich u nas 5, w Szwajcarii na przykład 16.

Dokładnie. Mamy najgorsze dane statystyczne w całej Unii Europejskiej. I te liczby drastycznie spadają, bo nawet w przedziale powyżej 65 lat jest więcej pielęgniarek i położnych, niż w wieku 25-30 lat.

I średnia wieku się z roku na rok zwiększa, obecnie sięga już prawie 50 lat.

A jednocześnie zmniejsza się wydolność pielęgniarek. Im jesteśmy starsi i mamy większe doświadczenie, tym co prawda dokładniej wykonujemy dane czynności i jesteśmy w nich już wprawieni, ale z racji wieku robimy to wolniej.

Zapraszamy do przeczytania pełnego artykułu: www.kobieta.wp.pl

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pielęgniarek i Położnych Minister Zdrowia spotkał się z przedstawicielami tych grup zawodowych.

Minister Konstanty Radziwiłł wraz z wiceministrem Markiem Tombarkiewiczem oraz dyrektor  Departamentu Pielęgniarek i Położnych Beatą Cholewką złożył pielęgniarkom i położnym życzenia i podziękował za ich dotychczasową pracę.

Podczas spotkania dyskutowano o aktualnych problemach i działaniach Ministerstwa na rzecz  pracowników ochrony zdrowia. Minister wyraził nadzieję na współpracę ze środowiskiem pielęgniarek i położnych w atmosferze porozumienia i dialogu.

Minister zwrócił uwagę na aktualne problemy i działania związane ze środowiskiem pielęgniarek i położnych:

  • niedobór kadr,
  • organizacja kursów pozwalających zdobyć niezbędne kwalifikacje w związku z wprowadzeniem możliwości wystawiania recept,
  • konsultowanie z przedstawicielami pielęgniarek i położnych założeń projektów zmian w systemie ochrony zdrowia.

Szanowni Państwo,

             Z okazji Międzynarodowego Dnia Pielęgniarki oraz Dnia Położnej,                pragniemy złożyć najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, pomyślności, pogody ducha, uśmiechu na co dzień oraz zadowolenia i satysfakcji z wykonywanej pracy.

Zarząd Regionu Podkarpackiego OZZPiP

W dniu 4 maja 2016r. odbyło się Nadzwyczajne Zebranie

Zarządu Regionu Podkarpackiego OZZPiP.

Pielęgniarki: rząd koncentruje się na interesie środowiska lekarskiego

Koncentrując się na interesie środowiska lekarskiego, obecny rząd dystansuje się od instytucji dialogu społecznego, opartego na partnerstwie i kompromisie – oceniają pielęgniarki i położne, odnosząc się do prac nad ustawą o POZ, podczas których ich postulaty są pomijane.

Środowisko pielęgniarskie wystosowało w tej sprawie list do premier Beaty Szydło.

Na początku 2016 r. minister zdrowia Konstanty Radziwiłł powołał zespół, którego głównym celem było opracowanie propozycji założeń projektu ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Pielęgniarki krytycznie oceniały wypracowane przez zespół propozycje, wskazywały też na to, że ich środowisko jest w nim niewystarczająco reprezentowane.

„Wierzymy, iż intencje ministra zdrowia, Pana Konstantego Radziwiłła były i są słuszne, jednakże ostateczny owoc działań, które podjął resort, jest daleki od oczekiwań naszego środowiska” – napisały pielęgniarki i położne w liście do premier.

„Niestety, z wielkim bólem musimy przypomnieć, że minister zdrowia jest ministrem wszystkich Pacjentów i Podopiecznych. Ta oczywistość niesie za sobą konkretny przekaz – decydenci powinni reprezentować również interes pielęgniarek i położnych, gdyż leży on właśnie w interesie wyżej wymienionych” – dodały.

Zdaniem pielęgniarek i położnych obecny rząd, koncentrując się na interesie środowiska lekarskiego, dystansuje się jednocześnie od instytucji dialogu społecznego, opartego na partnerstwie i kompromisie.

Pielęgniarki i położne poinformowały, że nie mogą zaakceptować tez postawionych w wypracowanej przez zespół analizie dot. POZ, która stanowić ma merytoryczną podstawę do prac legislacyjnych nad ustawą o POZ. Jak wyjaśniły, nadreprezentacja środowiska lekarskiego w składzie zespołu przyczyniła się do zagłuszenia postulatów zgłaszanych przez pielęgniarki i położne.

Zaapelowały o powołanie nowego zespołu, który będzie oparty o parytet poszczególnych grup zawodowych. „W naszej ocenie jest to jedyny sposób na zbudowanie strategii, która będzie służyć interesowi pacjenta. Każde inne rozwiązanie jest dalekie od zasad szeroko pojętego dialogu społecznego” – napisały pielęgniarki.

Pełny artykuł na stronie: www.rynekzdrowia.pl