Fundacje przy szpitalach: wsparcie finansów placówek czy ukryte współpłacenie

Z danych Polskiej Unii Szpitali Specjalistycznych wynika, że w Polsce już przy co trzecim szpitalu działa fundacja. Zdaniem wielu prawników, część z nich powołano po to, by mogły pobierać dopłaty od pacjentów za usługi nieobjęte koszykiem świadczeń gwarantowanych.

- To jest proteza, próba wyjścia z sytuacji, kiedy hipokryzja interpretacji przepisów podana przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie pozwala ludziom zapłacić za coś, czego de facto nie może zagwarantować płatnik – podkreśla Katarzyny Sabiłło z Fundacji Lege Pharmaciae

Pożytek publiczny

Piotr Najbuk z kancelarii prawnej Domański Zakrzewski Palinka sp.k. wskazuje, że fundacje zakłada coraz więcej podmiotów leczniczych, zwłaszcza publicznych.

- Możliwość założenia fundacji służącej celom ochrony zdrowia wynika wprost z przepisów ustawy o fundacjach. Mogą one zarówno służyć gromadzeniu środków, m.in. na wsparcie działalności podmiotów leczniczych, jak też (jako odrębne podmioty) mogą stanowić sposób na wprowadzenie współpłacenia pacjentów obsługiwanych w ramach kontraktów z NFZ – wymienia prawnik.

Dodaje, że jest jeszcze jedna funkcja fundacji. Mogą one być organizacjami pożytku publicznego i jako takim przysługują im m.in. zwolnienia podatkowe, ale także zwolnienia z opłat skarbowych czy sądowych w zakresie prowadzonej działalności. Co ważne, mogą korzystać z dobrodziejstwa 1 proc. odpisu podatku dochodowego.

Korzystając z tych możliwości szpital może pozyskiwać dodatkowe pieniądze na własne cele, m.in. zakupy sprzętu czy niezbędne remonty.

Pełny artykuł na stronie:http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Fundacje-przy-szpitalach-wsparcie-finansow-placowek-czy-ukryte-wspolplacenie,142046,2.html

Pielęgniarki z wyższym wykształceniem: nasz potencjał nie jest wykorzystywany

Uczelnie medyczne po raz ostatni organizują nabór na bezpłatne pielęgniarskie studia pomostowe. Szansę na uzupełnienie wykształcenia do poziomu licencjata pielęgniarstwa lub położnictwa ma jeszcze około 1,2 tys. osób. Program podniesienia kwalifikacji tej grupy zawodowej realizowany jest od 2008 roku.

Ukończenie studiów pomostowych jest równoznaczne z uzyskaniem kwalifikacji w uznawanych w krajach Unii Europejskiej. Daje też możliwość kontynuowania nauki na studiach drugiego stopnia.

Resort zdrowia informuje, że studia pomostowe ukończyło ponad 30 tys. pielęgniarek i położnych (ponad 8 tys. jest w trakcie). Docelowo wykształconych ma zostać około 40 tysiące osób. Ostatnia grupa rozpocznie studia jesienią.

Zróżnicowanie regionalne
- W sumie już połowa czynnych zawodowo pielęgniarek i położnych to osoby posiadające wykształcenie wyższe. Poza podniesieniem swoich kwalifikacji ta grupa wkrótce zyska nowe uprawnienia. Ich pozycja w zespole terapeutycznym będzie silniejsza, będą też bardziej samodzielne. Wyższe wykształcenia wiąże się z możliwością awansu – przekonuje Beata Cholewka, dyrektor departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia, kierująca projektem studiów pomostowych.

Pełny artykuł na stronie RynekZdrowia.pl: http://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Pielegniarki-z-wyzszym-wyksztalceniem-nasz-potencjal-nie-jest-wykorzystywany,142020,9.html

NIK o kontraktach NFZ

Kontraktowania usług w lecznictwie szpitalnym i specjalistycznym jest mało przejrzyste, a procedury stosowane przez NFZ, nie zawsze zapewniają wybór najlepszych świadczeniodawców, którzy gwarantowaliby pacjentom odpowiednią jakość i dostępność usług. Tym samym Fundusz nie zawsze w najlepszy sposób gospodaruje publicznymi pieniędzmi, pochodzącymi ze składek zdrowotnych obywateli.

Pełny raport na stronie: http://www.nik.gov.pl/aktualnosci/zdrowie/nik-o-kontraktach-nfz.html

Pielęgniarka – to już nie jest atrakcyjny zawód dla młodej dziewczyny

Za niski prestiż społeczny, słabe wynagrodzenie, praca zmianowa, w niedziele i święta. Poza tym idea pomagania innym wydaje się czymś przestarzałym, co trzeba wrzucić w XIX-wieczne narracje poświęcających się starych panien.

Lata 60. Nasze umundurowanie to był szarak za kolana z płótna harcerskiego. Na to krzyżak, czyli wykrochmalony, śnieżnobiały fartuszek. Na włosy wkładałyśmy siateczkę, potem czepek. Co jakiś czas zdarzały się naloty. Przy wejściu do szkoły dwie instruktorki z centymetrem sprawdzały, czy rzeczywiście mamy te szaraki trzy centymetry za kolano. A jak nie, to zrywały cały dół i uczennica chodziła cały dzień po szkole z oberwaną spódniczką. Miałyśmy być pokorne jak siostry zakonne.

Lata 80. Wyglądałyśmy czysto i schludnie. Wciąż słyszałyśmy: „Szykujesz się do iniekcji? Przygotuj sobie na tacy wszystko, co będzie ci potrzebne. Nie może ci niczego zabraknąć, bo idziesz do człowieka”. Do tej pory wszystko planuję z wyprzedzeniem.

Lata 90. Nosiłyśmy czepki i byłyśmy paskowane. W miarę zdobywania wykształcenia dostawałyśmy jeden pasek, drugi pasek, potem trzeci. I powiem ci – to było piękne. Z drugiej strony, nie było czegoś takiego jak kariera w pielęgniarstwie, dlatego odeszłam.

Pierwsza dekada XXI wieku. Wyjazd do Anglii doradzam wszystkim pielęgniarkom. Moje starsze koleżanki mówią, że też by wyjechały, gdyby były młodsze o 25 lat. Gdybym została w Polsce, chyba żałowałabym, że wybrałam ten zawód.

Pełny artykuł znajdą Państwo pod linkiem: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,16177969,Pielegniarka___to_juz_nie_jest_atrakcyjny_zawod_dla.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie

we współpracy z firmą ConvaTec

ZAPRASZA

NA BEZPŁATNE SZKOLENIE

Podstawy leczenia ran przewlekłych – teoretyczne

i praktyczne zastosowanie specjalistycznych

opatrunków firmy ConvaTec

 

w dniu 17 czerwiec 2014 r. (wtorek)

w godzinach 12.00 – 14.00

w siedzibie OIPIP w Rzeszowie ul. Rymanowska 3

Wszyscy uczestnicy otrzymają: certyfikat uczestnictwa w niniejszym spotkaniu,

skrypty tematyczne.

Zgłoszenia uczestnictwa – TYLKO TELEFONICZNIE

w biurze Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych – tel. (17) 77 88 483

(grupa 40 osobowa)

ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA. DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ.

Policzono pielęgniarki – resort zdrowia wstrzymuje realizację rozporządzenia

„Zwracam się z prośbą o wstrzymanie decyzji kadrowych, które mogłyby wynikać z realizacji (…) przepisów rozporządzenia do czasu przeprowadzenia w Ministerstwie Zdrowia (…) analiz” – napisał Bartosz Arłukowicz do dyrektorów szpitali. Czy oznacza to, że resort wycofuje się z własnych przepisów określających liczbę pielęgniarek na oddziale?

Chodzi o obowiązujący od kwietnia br. wzór określający tę minimalną liczbę. Jego największym minusem, jest – zdaniem analityków rynku medycznego – że dyrektorzy placówek mogą w praktyce dowolnie podstawić do niego wygodne dla nich dane i zaniżać minimum zatrudnienia. Takie działania stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów.

Podobnego zdania jest poseł Czesław Hoc (PiS). Uważa on, że przygotowane przez rząd normy, dają dyrektorom szpitali dużą dowolność w kwestii  liczby zatrudnionych pielęgniarek i niektórzy z nich, szukając oszczędności, będą zatrudniać np. jedną pielęgniarkę na oddziale na zmianie.

Także przedstawicielki środowiska pielęgniarek krytykują normy zatrudnienia, które weszły w życie od 1 kwietnia.

Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych przypominała, że w rozporządzeniu, we wzorze wyliczenia minimalnego zatrudnienia, uwzględniono m.in. system klasyfikacji pacjentów w zależności od kategorii opieki, z podziałem na czas, jaki pielęgniarka poświęca na opiekę nad danym pacjentem.

- Rozporządzenie nie zawiera jednak wyliczonych czasów na każdą z kategorii pacjenta, a w projekcie rozporządzenia takie czasy były podane. Nie pozwala to na prawidłowe obliczanie norm zatrudnienia – argumentuje prezes NRPiP.

Dodaje jednocześnie, że w rozporządzeniu obniżono ponadto czas pielęgnacji pośredniej, czyli czas poświęcany na prowadzenie dokumentacji medycznej, transport pacjenta na blok operacyjny lub do poradni diagnostycznej.

Mimo tych obaw MZ nie wycofał się jednak z rozporządzenia, utrzymując je w mocy. Obecny apel ministra zdrowia wydaje się zatem tym bardziej zaskakujący.

Rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk wyjaśnia, że apel został wystosowany w trosce o pielęgniarki i pacjentów. Resort chce mieć pewność, że normy przeliczane będą właściwie. Dlatego MZ prosi dyrektorów, aby zwrócili szczególną uwagę na poprawność przeliczania, a minister powołał zespół, który gromadzi dane na temat zatrudnienia pielęgniarek.

Źródło: Rynek Zdrowia

Zdaniem pielęgniarek i położnych obowiązujące od 1 kwietnia br. rozporządzenie MZ dot. minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek ma wiele błędów. Z pewnością dlatego resort zdrowia wstrzymuje obecnie jego realizację. – Największą wadą zawartego w rozporządzeniu algorytmu jest to, że dyrektorzy placówek mogą w praktyce dowolnie je interpretować i obniżać zatrudnienie pielęgniarek traktując minimalne zatrudnienie jako normę, oczekiwany optymalny poziom zatrudnienia – wyjaśnia Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Pełny wywiad dostępny na stronie Rynku Zdrowia: http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Nie-ustepujemy-minimalne-normy-zatrudnienia-pielegniarek-do-poprawki,141496,2.html